Projekt Joga

Czyli najlepszy sposób na poukładane wnętrze


To co lubię w mojej pracy to przede wszystkim niepowtarzalność i to że każda realizacja jest inna nawet jeśli opiera się na podobnych założeniach i wymaganiach klienta. Nowy projekt to nowe wyzwanie. Nowy projekt to nowi ludzie, ich potrzeby, pasje, przyzwyczajenia. Ale czy faktycznie zawsze tak jest?

Po wielu latach pracy czasem nie tak łatwo o spojrzenie z dystansem nie tylko na sam projekt, ale też na samą siebie. Czy to już było? Taki sam układ pomieszczeń, ten sam styl, ten sam budżet… Zdarza mi się, że doznaję jakiegoś cholernego deja vu. Niby nowe zlecenie, a treść ta sama. Jasne, że najłatwiej by było powielić wcześniejsze projekty i przepisać  samą siebie sprzed iluś tam miesięcy. Ale to by znaczyło początek końca twórczego podejścia do tematu, a dla projektanta to jasny sygnał, że albo sobie porządnie odpocznie, albo pora na zmianę. Tak długo póki mam nowe pomysły ta praca ma sens. Jeśli nadejdzie kiedyś taki dzień, w którym nagle stwierdzę, że już nic ciekawego nie wymyślę, że wszystko to już było, to zacznę robić całkiem coś innego. Jasne, że kryzysy mnie już dopadały, wtedy faktycznie wakacje pomagają, albo chociaż krótki wyjazd. Bo wcale nie jest tak, że jak się ma ciekawą pracę, którą się lubi to zawsze jest z górki. I niech to Cię nie zmyli, jeśli zapragniesz zostać architektem wnętrz!

Tym razem mam inaczej – mam kryzys nadmiaru pomysłów. Jestem zupełnie nieodporna na bodźce z zewnątrz, zbyt dużo rzeczy przyciąga moją uwagę i zbyt wiele uwagi na nie poświęcam. I niestety nie jest to Uważność w stylu Zen, tylko rozproszenie. Potrzebuję skupienia, a mam za sobą sześciolatkę, która ćwiczy czytanie dzieląc słowa na głoski i sylaby. Kieruję  działania w jednym kierunku, a trafiam w przeciwną stronę i zaczynam robić coś czego całkiem nie planowałam. Chwytam się jakiegoś migotającego w głowie pomysłu, a dostaję jakiś inny nie wiadomo skąd i po co. Zaczynam projekt łazienki, a wychodzi mi kuchnia. To ewidentny sygnał na spacer albo najlepiej na jogę!

zdjęcia użyte do kolażu źródło: pinterest

Praktyka jogi jest dla mnie najlepszym sposobem na wyciszenie. Jest zdecydowanie najlepsza jeśli chodzi o pozbieranie myśli i absolutnie doskonała jeśli się chcę myśli pozbyć. Zostawiam wszystko i odjeżdżam na macie. Jestem pewna, że kiedy wrócę, to wszystko będzie na swoim miejscu, poukładane…


Fajnie, że czytasz mój tekst. Jeśli Ci się spodobał albo chcesz coś dodać, to zostaw swój komentarz – będzie mi miło. Możesz także polubić go na facebooku i tam komentować.  Cześć i do następnego razu!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *