WYBIERANIE PŁYTEK – objawy, zapobieganie i leczenie

Dzisiaj wybieram płytki do łazienki. Generalnie nie jest to jakiś skomplikowany zabieg, ale zdaję sobie sprawę, że przeważnie wśród zupełnie niewinnych ludzi – skazanych jednak  na remont we własnym domu budzi to całkiem sporo emocji. Niektóre objawy mogą wręcz świadczyć o chorobie, na szczęście mijają zaraz po wyjściu ze sklepu…


Do najczęstszych objawów należą:  niepokój, otępienie, wzmożone ziewanie,  zniecierpliwienie, ból głowy, nadmierne pocenie się, zgaga, ból brzucha, utrata koncentracji, zawroty głowy, a w szczególnych przypadkach agresja i stany lękowe;

Podobne nagłe niedyspozycje zdrowotne występują też np. przy wyborze oświetlenia, ale to inny temat…

(tak na marginesie: jeżeli wystąpi u Ciebie chociaż jeden z w.w. objawów podczas wybierania płytek, to sygnał, że należy udać się do projektanta wnętrz – najlepiej do mnie, oczywiście)

Wszystko wskazuje na to, że jesteś nieodporny na kwestie związane z urządzaniem własnego domu. Konsekwencją niezdiagnozowania tego w porę są najczęściej:

a/ BRAK DECYZJI – efekt: zero zakupów, macie dość, dzieci chcą do domu i wy też, trzeba ponowić próbę jutro….

b/ KŁÓTNIA W SKLEPIE – totalny brak porozumienia. On twierdzi, że te są dobre i mało kosztują, Ty twierdzisz, że on się nie zna (albo odwrotnie) W końcu oboje dochodzicie do wniosku, że nic wam się nie podoba – efekt:  jedziecie do kolejnego sklepu, albo – co gorsze – kupujecie cokolwiek, byle  już się skończyła ta męka…

c/ DECYZJA ZAPADŁA – jest, kupujecie! I to nawet szybko wam poszło! Dopiero po położeniu ich na ścianie okaże się, że efekt do bani i nie o to Ci chodziło…

Naturalnie to tylko kilka przykładów z życia wziętych i nie mówię, że problem dotyczy wszystkich. Ale jest powszechny i nie ma się co dziwić.  Jest taka ilość płytek, formatów, kolorów, odcieni, faktur, że można się w tym pogubić. Ha! wiadomo, że chcesz mieć super łazienkę, więc się przygotowujesz do tematu: przeglądasz gazety i internet w poszukiwaniu inspiracji, podpatrujesz u znajomych, a nawet w wc w knajpie. I im więcej szukasz, tym mniej masz pewności co wybrać i co Ci się podoba… Normalka, nie przejmuj się, wyluzuj, jesteś dopiero przy płytkach…

Napiszę jak ja sobie z tym radzę i w jaki sposób dokonuję wyboru płytek na przykładzie mojego aktualnego projektu. Możliwe, że trochę to ułatwi zadanie również Tobie. Aczkolwiek zaznaczę, że w dużej mierze opieram się na intuicji. Po prostu wiem czego szukam i wiem czy mój wybór jest dobry. Prawdopodobne, że to efekt  doświadczenia i – może słabo to zabrzmi – pewnej rutyny.

  1. Po pierwsze ustal ogólną koncepcję – trzeba się na coś zdecydować, przede wszystkim na kolor. Kolor jest najsilniejszym czynnikiem, reszta to detale. Do szarych płytek pasuje praktycznie wszystko bez względu w jakim stylu chcesz urządzić pomieszczenie.

  2. Dobierz odcień i nasycenie koloru – jasna czy ciemna szarość, bardziej chłodna czy wpadająca w beż – lepiej czujesz się w chłodnych wnętrzach czy w cieplejszych i bardziej przytulnych? Domieszka beżu zawsze łagodzi efekt zimna w szarej płytce. Ale wówczas konsekwentnie dobierz pozostałe kolory. Moja koncepcja opiera się na bieli i chłodnej szarości jako bazie – na ściany w łazience położę płytki 120×60 w odcieniu ciemnego betonu. Na podłogę wybrałam heksagonalne płytki w trzech odcieniach szarości: jasny, średni i ciemny grafit. Przy czym zwróciłam uwagę, żeby jeden z tych trzech odcieni był identyczny lub bardzo zbliżony do płytek na ścianie. ( w moim przypadku ten ciemny)

  3. Jak masz bazę kolorystyczną, to zastanów się nad jakimś efektem WOW! Może to być jedna ściana w zupełnie innej płytce, lub jakiś wyraźny wzór, inna struktura, dekoracyjna mozaika, naturalne drewno lub kamień, odjechana umywalka, kran wiszący z sufitu… możliwości jest mnóstwo, ale fajnie jeżeli coś Twoją łazienkę wyróżni „z tłumu”.masz bazę, to jesteś na dobrej drodze. Nie byłam zbyt oryginalna i wybrałam szarość – sprawdzona, na czasie, neutralna, łatwa w aranżacji i szarości w sklepach zatrzęsienie, dostępnych od ręki, bez czekania 4 tygodnie.

4. Eksperymentuj i baw się w przymierzanie – zestawiaj, przykładaj różne płytki do Twojej bazy, połóż na podłodze albo na stole wszystkie odcienie, które Ci się podobają i instynktownie wybierz najlepszy zestaw. Zaufaj sobie, najczęściej pierwszy wybór jest najlepszy. Jak masz z tym problem, to poproś kogoś z obsługi, przeważnie są w stanie doradzić (pod warunkiem, że jesteś w dobrym salonie z płytkami, a nie w markecie!) Jeśli zaczynasz wpadać w panikę (patrz wyżej) i za nic nie możesz sobie poradzić, rozejrzyj się po salonie, może zobaczysz babkę z kolorowym peruwiańskim plecaczkiem i w potarganych włosach – wtedy podejdź i zapytaj, jest spora szansa, że to będę akurat ja i z chęcią Ci pomogę! (dodam, że dotyczy to raczej Poznania… i może się też zdarzyć, że zaczepisz przypadkową potarganą kobitę i Ci nie pomoże, ale to już nie moja wina) W każdym razie nie rozstaję się z moim pasiastym dzierganym plecaczkiem od ponad dwóch lat i mam go zawsze i wszędzie, bez względu na to czy jestem w pracy, czy z dziećmi na zakupach, czy idę na wino…

Wracając do płytek… Zdecydowałam się na efekt wow! w postaci bardzo ciemnej butelkowej zieleni na największej ścianie (ściana z umywalką na wprost wejścia) – wybierz dobrej jakości i odpowiednią farbę, to ważne w łazience! Może pomyślisz sobie: Co? zielony kolor w łazience? Nigdy! A właśnie, że można i zapewniam Cię, że efekt będzie super. Jedyny warunek jak dla mnie jest taki, że kolor musi być bardzo ciemny głęboki zielony i z niewielką domieszką niebieskiego – to jedyny odcień zieleni jaki toleruję we wnętrzach. Reszta niech pozostanie na zewnątrz – w lesie i w ogrodzie.

5. Poskładam to do kupy: duża szara płytka „betonowa” , podłoga w heksagonalny wzór w trzech odcieniach szarości, ciemna zieleń na ścianie i….. ZŁOTO! kolor złoty dla ścisłości – jako dodatek dekoracyjny: dwie lampy wiszące nad umywalką, rama lustra, może okrągłe gałki do szafki…. Na koniec dobiorę parę czarnych dodatków, np. ręczniki, grzejnik drabinkowy lub baterię do umywalki. Taki zestaw jest może trochę ekstrawagancki jak na łazienkę, ale o to właśnie mi chodzi.

6. Ufaj swojej intuicji i pierwszemu wyborowi, porównuj sobie zestawienia kolorystyczne we wnętrzu do kolorów, które nosisz i w których dobrze się czujesz. Zastanów się czy taki zestaw by Ci odpowiadał: czarne rurki, czarne buty, biały T-shirt, szary długi płaszcz, ciemnozielony mięsisty szal lub apaszka i jakaś złota biżuteria… Jeśli tak, to łazienka też Ci się spodoba! Jeśli nie, to znajdź swój zestaw, równie dobry efekt możesz osiągnąć z innym akcentem kolorystycznym…

Przeczytałam niedawno w książce Jasona Hunta takie zdanie: „amator widzi wiele możliwości, profesjonalista – tylko jedną!” I cos w tym jest, jak się tak zastanowić, ale w przypadku doboru płytek to się nie sprawdza!  🙂


Dziękuję, że czytasz mój tekst. Jeśli Ci się spodobał albo chcesz coś dodać, to zostaw swój komentarz – będzie mi miło. Możesz także polubić go na FB i tam komentować.  Cześć i do następnego razu!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *